Puchar Świata: Iran pokonany. Polacy z kompletem zwycięstw!

POL5

W czwartym spotkaniu japońskiej batalii o bilety do Rio de Janeiro reprezentacja Polski pokonała Iran 3:2. To czwarte zwycięstwo biało-czerwonych w Pucharze Świata. Kolejnym rywalem naszej drużyny będzie Wenzuela.

W trwającym sezonie reprezentacyjnym biało-czerwoni spotkali się z Iranem już pięciokrotnie – cztery razy w Lidze Światowej i podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Triumfowali czterokrotnie, w tym raz na gorącym irańskim terenie. Wszystkie pojedynki w Lidze Światowej były jednak niezwykle zacięte i emocjonujące.

Nie inaczej było i tym razem. Goście przystąpili do rywalizacji mocno zmotywowani. Od pierwszej piłki postawili na kąśliwą, odrzucającą zagrywkę, której Polacy długo nie mogli dobrze przyjąć. Nawet jak zdołali dokładnie odebrać serwis, to Persowie ustawiali podwójny blok (tym elementem zdobyli 3 oczka w 1. secie, nasi siatkarze mieli zerowy dorobek). Biało-czerwoni rozpoczęli mecz z Grzegorzem Łamaczem na rozegraniu, ale przy wyniku 10:15 trener Antiga zdjął powracającego po urazie stawu skokowego Łomacza i desygnował do gry Fabiana Drzyzgę. Chwilę później dał tez szansę Mateuszowi Mice, ale i on ni zdołał  zmienić obrazu inauguracyjnej partii.

Kolejną partię nasi zawodnicy zaczęli znacznie spokojniej i na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:7. Na boisku pozostał Drzyzga, wrócił do gry Rafał Buszek. Przy piekielnie mocnej zagrywce Ghafoura Irańczycy odrobili straty i zdołali wypracować 3 oczka przewagi (9:12). Gdy trener Antiga poprosił o wideo weryfikację, kapitan Iranu Marouf zebrał swoich kolegów na środku boiska i mocno mobilizował ich do walki. Ale to Polacy zerwali się do odrabiania zaległości. Sygnał do walki dał Michał Kubiak, który zablokował atak Mirzajanpoura (13:14). Po dwóch pomyłkach na siatce Gholamiego, biało-czerwoni znów wyszli na prowadzenie i od tej pory prowadzili z rywalami twardą, zaciętą walkę. Wymianę ciosów wygrali ostatecznie Irańczycy, mimo iż popełnili w 2. secie aż 12 błędów własnych  (Polacy o połowę mniej).

Waleczna ekipa Stephane’a Antigi nie zraziła się przegraną końcówką i kolejną część pojedynku rozpoczęła z jeszcze większą agresją. Już na początku walki nasi siatkarze dwukrotnie zastopowali rywali na siatce. Ofensywną moc polskiej kadry wspomógł Mateusz Mika, który tym razem znacznie lepiej wprowadził się do gry – 10:5. Sporą zasługę w wypracowaniu wysokiej przewagi miał Bartosz Kurek, który posłał rywalom serię atomowych zagrywek. On też był naszym najskuteczniejszym graczem (19 punktów w całym meczu).  Dominacja Polaków w tym fragmencie gry była widoczna w  każdym elemencie gry, a gdy Piotr Nowakowski pocelował serwisem świetnie dotąd przyjmującego Marandiego (13:8),  nasi zawodnicy jeszcze bardziej nabrali wiatru w żagle. Irańczycy pod naporem polskiej siły wyraźnie spuścili z tonu, zgubili też swoją precyzję i skuteczność z poprzednich partii.

Dobra passa biało-czerwonych przeniosła się także na set numer cztery, w którym znów nadawali rytm boiskowym wydarzeniom. Po wyraźnej niemocy w poprzedniej części rywalizacji, tym razem Irańczycy prowadzili z Polakami twardy bój, choć to nasza drużyna cały czas miała 3-4 oczka przewagi (16:12). Podopieczni Slobodana Kovaca nie razili już zagrywką tak, jak w pierwszych dwóch odsłonach, a przy dobrym przyjęciu Fabian Drzyzga grał szybko i kombinacyjnie. W decydującej fazie seta, po podwójnym bloku na Kurku rywale zniwelowali straty do jednego punktu, ale zaraz potem nasz atakujący mocno postraszył ich zagrywką, a Mika i Kubiak dopełnili dzieła.

Również w tie breaku Polacy szybko objęli prowadzenie (6:3) i mimo morderczego pościgu Irańczyków, nie oddali go aż do końca. Świetne zawody zagrał Mateusz Mika, obok Bartosza Kurka najskuteczniejszy gracz polskiej drużyny (13 punktów). Po przeciwnej stronie siatki najczęściej punktował Amir Ghafour (18).

Polska – Iran 3:2 (18:25, 23:25, 25:15, 25:20, 15:11)

Polska: Łomacz, Kubiak, Nowakowski, Kurek, Buszek, Bieniek, Zatorski (L) oraz Łomacz, Mika, Konarski

Iran: Marouf, Ebadipour, Seyed, Ghafour, Mirzajanpour, Gholami, Marandi (L) oraz Mahdavi, Ghaemi, Senobar, Manavinezhad

M.Sz.